Muzyka Playlist Plejlista

[Muzyka] Pożegnanie: Tina Turner

Powiedzieć, że Tina Turner była dla mnie ikoną rocka i soulu, która wielokrotnie wpłynęła na moje postrzeganie muzyki, to powiedzieć nic.

Tina była dla mnie – i jest, dalej jest! – niedościgniętym wizerunkiem wielkiej, nieosiągalnej gwiazdy, która ciężką pracą zasłużyła sobie na wszystkie możliwe tytuły, łącznie z Królową Rocka, czy też pieszczotliwiej, Babcią Rocka.

Jej muzyka towarzyszyła mi od bardzo wczesnego dzieciństwa, a pierwszą chyba płytą, którą znalazłem w całości było „Foreign Affair”. Gdzieś na magnetofonowej kasecie, kupionej na jakimś targowisku, w średniej jakości, z tymi wszystkimi szumami na taśmie.

Ten głos. Tina mogła dla mnie zaśpiewać cokolwiek, łącznie z instrukcją obsługi odkurzacza. A to jak po swojemu interpretowała utwory innych, to był szczyt szczytów, niedoścignięty Everest. Łącznie z „What’s Love Got To Do With It”, czy z „The Best”, bo to też przecież jest cover.

Historię Tiny i Ike’a poznałem relatywnie późno, chyba dopiero za sprawą biograficznego filmu z pierwszej połowy lat 90-tych. Film oglądałem przerażony intensywnością brutalnego zachowania Ike’a i w jakiejś formie osobistego buntu, pomijałem później piosenki z jego udziałem. Nawet „Proud Mary” wolę w późniejszej wersji Tiny – Tiny wyzwolonej i szczęśliwej.





Za pomocą fabularnego filmu, wywiadów, a nawet niedawnego dokumentu, Tina bezskutecznie próbowała zakończyć wreszcie nieskończone pytania o jej życie z Ike’iem. Nie udało się jej. Chyba głównie z powodu tego, jak silną osobowością wydawała się być po wyzwoleniu z jego emocjonalnych szponów. Wreszcie wolna, wreszcie uwolniona od koszmaru.

Na żywo widziałem Tinę tylko raz. Udało mi się zdobyć bilety na jej pożegnalną trasę, było to w Dublinie, w okolicach roku 2008, 2009. Niezapomniane wrażenie i jej głos na żywo – KOM.PLET.NIE nie do zdarcia.

Tamto doświadczenie rozbudziło moją fascynację na nowo. Na więcej takich występów, na więcej takich piosenek, na więcej takiej charyzmy. Więcej już jednak nie będzie. Na szczęście została muzyka, której słucham w kółko, znowu, od wczorajszego smutnego wieczora.





Photo: materiały prasowe

1 comment on “[Muzyka] Pożegnanie: Tina Turner

  1. Umknął mi Twój wpis o Tinie. Fajnie, że miałeś okazję zobaczyć ją na żywo. Nie byłam wielką fanką, chociaż kilka utworów lubiłam, podziwiałam to, jaką była showmenką i to, jaką silną była kobietą. Niedawno oglądałam ten film, o którym kiedyś pisałam, że kiedyś jak go widziałam w telewizji to wydawał mi się być kategorii B, a tak naprawdę był nominowany do Oscara… 😛 Smutny obraz, ale to jeden z najlepszych filmów biograficznych o muzykach jakie widziałam. Aha, i odkąd dowiedziałam się podczas pewnej audycji radiowej, że “The Best” to cover piosenki Bonnie Tyler, to niszczę ludziom światopogląd wspominając o tym przy różnych okazjach. 😉
    Pozdrawiam.

Leave a Reply

Discover more from Bartek Music | Sound Mine

Subscribe now to keep reading and get access to the full archive.

Continue reading